piątek, 31 października 2014

Frostiron, czyli Helloweenowe życzenia.

Opowiadanie, a raczej miniaturka + bonus (czyli życzenia od bohaterów XD) z okazji Helloween!!! :D Liczę na komentarze.
Zapraszam na bloga, którego piszę razem Kushiną :D Jeśli dobrze pamiętam 1 rozdział pojawi się jutro. Liczymy na komentarze.
http://asgard-birds.blogspot.com/
A teraz zapraszam do czytania:

- Nie!- wrzasną Loki i opadł na kanapę.
- Oj, proszę... Reniferku...
- Nie będę się wygłupiać. Po za tym sam mówiłeś, że bawią się w to dzieci.
- Dorośli też. -Tony usiadł obok zielonookiego i przyciągną go do siebie - Proszę...
- Nie nawet o tym nie myśl. Nie dość, że wieża wygląda jeszcze gorzej niż zwykle i nie mów mi że dynie przydają jej uroku, to ty chcesz mnie jeszcze namówić żebym przebrał się i chodził po domach zbierać cukierki!? Na to na pewno się nie zgodzę! Zapomnij!
- Loki to tradycja. Zrób to dla mnie. - Kłamca popatrzył z niezadowoleniem na milionera. - Będzie świetnie. Zobaczysz. - asgardczyk westchną ciężko i wstał ciągnąc za sobą Tonego.
- Niech ci będzie, ale - Brunet złączył ich usta. - kiedy wrócimy pokażę ci jak w Asgardzie świętujemy koniec miesiąca. - wymruczał. Po ciele Anthonego przeszedł dreszcz.
- Wiesz...w sumie to, aż tak mi nie zależy. Możemy...
- Ciii... - zielonooki położył palec na ustach kochanka - Nie mój geniuszu, teraz wychodzimy.
- Ale... - Kłamca zamkną usta Tonego pocałunkiem.
- Jak już mówiłem: teraz wychodzimy.
______________________________________________


Tony: Wesołego... Ah! Um.. Loki przestań no... Oh!
Loki: Dlaczego? *szelmowski uśmieszek*
Tony: Looki... Mu...szę złożyć życzenia Oh!
Loki: *zaczyna zdejmować Starkowi spodnie*
Rox: *wchodzi do pokoju* Zabije was!!! Mieliście tylko złożyć życzenia!
Loki: Nie wtrącaj się śmiertelniczko *rzuca Starka na łóżko*
Rox: *Podchodzi do Lokiego i ciągnie go do tyłu za włosy* Stark ubieraj się! Już! *warczy*
Loki: *zaczyna się wyrywać*
Rox: Zabierzcie go ode mnie!
Tony: *podbiega do Lokiego i obejmuje go* spokojnie księżniczko, zaraz będziemy kontynuować *puszcza oczko* ale najpierw życzenia.
Loki: Dobra...*obrzuca Rox niezadowolonym spojrzeniem*
Loki&Tony&Rox: Wesołego Helloween!!!

piątek, 24 października 2014

Long live the King!!!

Oto przedstawiam wam nowe opowiadanie :D Proszę o komentarze. Co mogę jeszcze powiedzieć? Cóż : Long live the King! 
Zapraszam:

Thor przyglądał się uważnie Lokiemu. Kłamca kulił się w kącie celi. Patrzył na Gromowładnego nieprzytomnym wzrokiem. Chociaż jedno oko było jadowicie zielone, a drugie miało barwę szkarłatu oba wyrażały to samo – przerażenie. Ubranie Lokiego było podarte i całe we krwi, na jego nadgarstkach lśniły mocno zaciśnięte kajdanki.
- Po co ci to była ta ucieczka braciszku? – blond włosy bóg podszedł do szyby i położył na niej rękę – po co? – wyszeptał.
 Kilka tygodni wcześniej Loki uciekł z asgardzkiej z celi. Heimdall orzekł, że widział go w Jotunheimie. Niedawno odnaleziono zbiega, poza bramami miasta, był pół żywy. Wszystko wskazywało na to, że Lodowi Olbrzymi przywitali go lochem i torturami. Tym sposobem Loki Laufeyson przerażony, załamany i upokorzony znalazł się znów w Asgardzie.
 *
Kłamca szedł przez złotą salę w eskorcie ośmiu strażników. Przedstawiał sobą obraz dość żałosny. Nie był to już ten dumny i arogancki książę, który z podniesioną głową przyjął wcześniejszy wyrok Odyna.  Teraz przed tronem klęczała istota z której wszelka duma i arogancja zostały wypędzone. Loki nie patrzył na nikogo, spuścił głowę i wbił spojrzenie w swoje ręce. W sali nie było tłumów jak poprzednio, Odyn zrezygnował z publicznego sądu, eskorta również została odprawiona. Wszechojciec przyglądał się chwilę przybranemu synowi po czym zszedł z tronu i ukląkł przy zielonookim.
 - Loki? – Kłamca nawet nie podniósł wzroku. Dopiero kiedy Odyn zaczął zdejmować mu kajdanki brunet popatrzył na niego oszołomiony.
 - Jesteś wolny. Unieważniam Twoją karę, a raczej uważam, iż  zrozumiałeś swoje winy. – przemówił król – szkoda tylko, że musiałeś tyle przejść aby je zrozumieć – dodał ciszej. Loki podnosił się powoli. Kiedy spojrzał Odynowi w oczy zobaczył łzy.
- Przepraszam…- wyszeptał i spuścił głowę.
 -Jesteś wolny, ale na razie nie wolno ci opuszczać granic miasta. – brunet kiwną głową.
- Rozumiem.
*
Thor wziął głęboki oddech i zapukał do drzwi.
- Loki? – zawołał. Usłyszał ciche szczęknięcie klucza w zamku. Nacisną klamkę – otwarte. Kłamca stał przy półce i porządkował książki. – Bracie!!! – wykrzykną Gromowładny i objął mocno Lokiego.
- Thor… udusisz mnie! – jękną brunet i zdecydowanym ruchem odsunął się od księcia Asgardu. Wrócił do układania książek.
- Bracie, proszę… pogódźmy się. – w oczach Thora było widać nadzieję. Kłamca obdarzył go lodowatym spojrzeniem .
- Nie jestem twoim bratem – mruknął – Dlaczego niby mam się z tobą godzić?
- Loki, ja… – brunet pokręcił głową
- Nie Thorze, a teraz… proszę cię wyjdź.
- Ale…
- Żadnych „ale” wyjdź. – blondyn spuścił głowę i popatrzył z żalem na brata, ale wykonał polecenie. Kidy drzwi się zatrzasnęły Kłamca usłyszał ciche parsknięcie.
- Doprawdy, dziwię ci się, że tyle z nim wytrzymałeś. To kompletny idiota. – Loki wyprostował się i odwrócił. Na fotelu siedział Laufey.
- Też się sobie dziwię. Po co tu przybyłeś?
- Chciałem sprawdzić czy twój plan się powiódł. 
- Na razie tak, a teraz bądź tak miły tato i również opuść moją komnatę. – Laufey wyglądał na zirytowanego.
- Nie mów tak do mnie. – warkną- Kłamca uśmiechną się złośliwie.
- Skoro tak bardzo nie odpowiada ci przebywanie w moim towarzystwie to co tu jeszcze robisz? – Jotun pokręcił głową ze zrezygnowaniem i po chwili rozpłynął się w powietrzu. Loki usiadł na łóżku. Teraz czekało go najtrudniejsze. Musi zdobyć zaufanie Odyna, z Thorem raczej nie będzie większych problemów. Blondyna bardzo łatwo oszukać, ale z Wszechojcem nie będzie tak prosto.
*
Kłamca przez kilka miesięcy grał przerażoną i zresocjalizowaną osobę. Chodził pod ścianami, unikał towarzystwa. Wszyscy w pałacu zaczynali mu współczuć, a jeśli ktokolwiek twierdził, że Lodowi olbrzymi mają jakieś dobre cechy to widząc Lokiego zmieniał zdanie. Nawet Odyn, który obiecał sobie, że będzie ostrożny i uważny w stosunku do byłego księcia, powoli zaczynał wierzyć Lokeimu. Brunet w niespełna trzy miesiące odzyskał tytuł książęcy, a zakaz opuszczania miasta został cofnięty.
 Zielonooki szedł korytarzami pałacu prosto do skarbca. Przed drzwiami stało dwóch strażników. Loki posłał w ich stronę zaklęcie usypiające i usuną im pamięć. Wszedł do środka, na końcu pomieszczenia stała szkatuła. Kłamca zdjął ją z podestu i postawił na podłodze, sam usiadł naprzeciwko. Zaczął wypowiadać zaklęcie. Kiedy otworzył oczy w miejsce szkatuły stała lodowa kula. Zabrał ją i wyszedł jak gdyby nic się nie stało.
  Rano zjawił się na śniadaniu. Wszyscy byli nie spokojni i obrzucali się podejrzliwymi spojrzeniami. Wszystko szło zgodnie z planem. Teraz wystarczyło odegrać teatrzyk.
 - Czy coś się stało? –zapytał Loki. Wszechojciec popatrzył na niego z wahaniem.
- Wczoraj ktoś włamał się do skarbca, ukradł szkatułę. Strażnicy nic nie pamiętają. Kłamca zacisnął usta w wąską kreskę i popatrzył z niedowierzaniem na Odyna.
- Pozwoliłeś żeby ktoś ukradł Szkatułę Starożytnych Zim !?
- Poszukiwania trwają. – Kłamca wyglądał na przerażonego, jago klatka piersiowa unosiła się i opadał coraz szybciej.
- Wszystko dobrze? – brunet wstał gwałtownie i wyszedł z sali. Odyn znalazł go na jednym z pałacowych balkonów. Zielonooki stał oparty o poręcz.
- Masz całkowitą rację. Nie powinienem do tego dopuścić.
- Jeśli szkatuła dostanie się w ręce Lodowych Olbrzymów to… nie wolę nie myśleć co się w tedy stanie. – Loki wyminą Wszechojca i skierował się do swojej komnaty.
*
W pałacu rozgrywało się istne piekło. Wojska Asgardu zostały zaatakowane z zaskoczenia przez Jotun’ów. Nie mieli szans. Lodowe Olbrzymy miały przewagę liczebną i szkatułę. Odyn, Thor, Lady Sif i Trzej wojowie wraz z jednym z oddziałów schronili się w Sali tronowej. Na wrota Wszechojciec nałożył potężne zaklęcie.
- Panie, nie wejdziemy. – Laufey zacisną zęby. „Cholerni tchórze” – mrukną pod nosem.
- Doprawdy sądziłem, że potraficie otworzyć drzwi – zadrwił Kłamca.
- Otwórz je. – warkną król. Loki uśmiechną się i podszedł do drzwi. Położył na nich rękę, Jeśli chodzi o przełamywanie zaklęć to od zawsze najlepszy był w tym lód. Oczywiście zależało to też od rodzaju zaklęcia, ale teraz nie to jest najważniejsze.
 Po wrotach zaczął wpinać się lód, a skóra bruneta zmieniała kolor na błękitny. Nagle drzwi roztrzaskały się na małe kawałki.
  W kilka minut było po wszystkim. Odyn z Thorem klęczeli na posadzce zakuci w kajdany , większość strażników zostało zabitych. Loki siedział na tronie i przyglądał się kończącej się walce.
- Nie za wygodnie ci ? – warkną Laufey, powalając ostatniego żołnierza.
- Mamy umowę. – mrukną Kłamca.
- Owszem, nie zamierzam jej zrywać, ale zostawiam tu dwa oddziały moich ludzi z Errimerem na czele.
- Tylko nie on.
- Aż tak mnie nie lubisz? – do sali wszedł młody Jotun.
- Odwal się Erri. – brunet obrzucił olbrzyma lekceważącym spojrzeniem.
- Loki, dlaczego? – odezwał się Thor – i…i… jak? Przecież kiedy cię znaleźliśmy…
-Thor, Thor, Thor jesteś taki naiwny. – Kłamca spojrzał na blondyna z politowaniem i pokręcił głową. – Erri skoro już tu jesteś, zrób użytek ze swoich ludzi, niech odprowadzą ich do cel.
- Nie będziesz mi rozkazywał! – warkną Jotun. Zielonooki westchną cicho.
- Ciekaw jestem kim jest ten, który ośmiela się tak do ciebie zwracać. Każdego zwykłego żołnierza zabiłbyś za niesubordynację bez mrugnięcia okiem. – mrukną prowokacyjnie Odyn. Loki chciał odpowiedzieć, ale wyprzedził go Jotun.
- Och… cóż za niedopatrzenie z mojej strony nie przedstawiłem się. Zwą mnie Errimer Laufeyson. Do niedawna jedyny prawowity następca tronu Jotunheimu. – Książę skłonił się po dworsku. – Ta dem!!!* - krzykną do żołnierzy, ci natychmiast podeszli do więźniów i odeskortowali ich do cel. – Więc jak zmierzasz przekonać do siebie ludzi? – Loki utkwił wzrok w jednej z kolumn.
- Powoli, zaczynając od mieszkańców pałacu i wojska ,później mieszkańcy miasta.
  Kłamca miał ułatwione zadanie. Odyn musiał liczyć się ze zdaniem lordów Asgardu. Loki był dyktatorem, możni w żaden sposób nie mogli go zaszantażować czy przekonać. Po prostu ich nie słuchał, a kiedy za bardzo się naprzykrzali to odbierał im tytuł, zawsze działało. Jednocześnie dzięki temu zyskiwał w oczach mieszczan. Nikt nie lubi napuszonych lordów spacerujących codziennie po ulicach i patrzących na wszystkich z wyższością. Wszyscy za to uwielbiali patrzeć na lordów pozbawionych tytułu i majątku. Kłamca mianował nowych generałów armii, byli to bardzo często zwykli szeregowi. Oczywiście posiadali odpowiednie umiejętności. Żeby poprzedni generałowie, nie zaczęli podburzać ludu  stworzył Radę Wojenną i umieścił ich tam. Co prawda rada nie miała jeszcze żadnego celu, ale jakiż to zaszczyt i wyróżnienie. W mieście szeptano, niektórzy już przekonali się do nowego władcy i mówili, że jest on o wiele lepszy od Odyna, inni nadal nieufnie odnosili się do Lokiego.
 *
Thor siedział w celi pod ścianą. Errimer Laufeyson… Trudno mu było się do tego przyznać nawet przed samym sobą , ale był zazdrosny. Najzwyczajniej w świecie był zazdrosny o Lokiego. Blondyn wyglądał jak szczeniak któremu odebrano kość. Nie potrafił nienawidzić Lokiego, chciał żeby Kłamca znów był taki jak kiedyś, żeby byli braćmi. Schował twarz w dłoniach. Wszystko było nie tak jak powinno. Loki na tronie Asgardu. Nagle Thor usłyszał głos, dochodził jakby zewsząd. Kłamca przemawiał. No tak. Odyn specjalnie umieścił lochy w takim położeniu aby więźniowie słyszeli jego przemówienia. Miało to na celu zastraszenie ich. Gromowładnemu nie pozostało nic jak tylko słuchać. Zobaczył jak Odyn, w celi naprzeciwko, wstaje i podchodzi do szyby.
*
Kłamca chodził nerwowo po holu. Miał na sobie lekką galową zbroję, a na kruczoczarnych włosach spoczywała srebrna korona.
- Loki, przestań tak się kręcić, bo uznam, że się denerwujesz.
- Bzdury – prychną brunet. Erri uśmiechną się lekko.
- Jaasne… No to wychodź, już.
- Już?
-Tak. Już. Wychodź. – Jotun pchną go lekko w stronę balkonu. Kłamca wziął głęboki oddech i odsunął zasłonę na placu zebrały się tłumy ludzi. Pierwsze publiczne przemówienie.
- Zasiadłem na tronie Asgardu jako wasz najgorszy wróg. Wiem, że wiele osób uważało, iż będę bezwzględnym tyranem. Niektórzy z was nadal mi nie ufają i najprawdopodobniej nie zaufają nigdy. Każdy z was wie, że jestem Kłamcą. Nie ufacie mi i macie rację, ale mimo waszej bujnej wyobraźni, nie zamierzam przeprowadzać masowych mordów – część ludzi roześmiała się cicho – Nie miało by to sensu. Asgard jest teraz moim królestwem i chcę dla jego mieszkańców jak najlepiej. Nie proszę was o wybaczenie, bo wiem, że tego co zrobiłem nie wybaczyć się nie da. Proszę abyście dali mi drugą szansę i przysięgam wam na moją krew, że będę starał się być dobrym władcą. Wszystko zależy od was. – zapadła cisza. Nagle rozległ się krzyk.
- Niech żyje Król!
- Niech żyje Król! – krzyk powtórzył się, ale tym razem nie było to wołanie jednej osoby. Po chwili cały plac wiwatował na cześć Lokiego. Na ustach nowego Króla pojawił się uśmiech samozadowolenia, Kłamca odwrócił się i wszedł  powrotem do pałacu. Erri stał pod ścianą ze wzrokiem wbitym w przestrzeń.
- Wracam do Jotunheimu. – mruknął. Loki rozpiął pelerynę
- Wreszcie. Co się stało? – Jotun zacisną zęby.
- Był posłaniec. Laufey nie żyje. – Errimer wziął głęboki oddech. – Muszę przejąć tron. – Kłamca popatrzył przez chwilę na brata. Położył mu rękę na ramieniu.
- La den kaldeste av stjernene belyse sti**- Olbrzym pokręcił głową z lekkim uśmiechem.
- Du også***. Liczę, że między naszymi królestwami zaistnieje pokój. – Loki kiwną głową.- Bywaj… bracie.
- Żegnaj – brunet patrzył jak Erri znika za drzwiami.
*
„Niech żyje Król” – echo krzyku odbijało się od ścian lochu i uparcie powtarzało to samo. Odyn chodził nerwowo po celi. Czyżby się pomylił co do Lokiego? To pytanie dręczyło go nieustannie. Nie potrafił znaleźć na nie odpowiedzi. Wiwaty cichły powoli, ale byłemu Królowi w głowie wciąż kołatało się: Niech żyje Król, Niech żyje Król, Niech żyje Król… Ale czy to możliwe aby ten Kłamca i psotnik został przyzwoitym władcą? Nie. Może…
*
- Daruj sobie on nigdy tego nie zrobi – mruknął Thor. Loki obdarzył go lekceważącym spojrzeniem i wbił wzrok w Odyna.
- Dobrze – odezwał się były król – podpiszę akt abdykacji i przekażę ci tron Asgardu. – Na ustach bruneta pojawił się szeroki uśmiech. Dał straży znak żeby rozkuli Odyna.
- Podjąłeś rozsądną decyzję. – mrukną. Thor patrzył z niedowierzaniem na ojca, który podpisywał dokument.
- Ale jak to? – wyszeptał Gromowładny. Odyn spojrzał znacząco na Lokiego, ten tylko westchną.
- Dobrze już, dobrze. Rozkuć go. – strażnicy wykonali rozkaz. Zielonooki usiadł na tronie.
- Kiedy koronacja? – Kłamca spojrzał ze zdziwieniem na Odyn.
- Ja…
- Założyłeś już koronę, ale wedle prawa nie jesteś jeszcze pełnoprawnym Królem. Kiedy koronacja?
*
Odyn włożył na głowę Lokiego koronę, po czym podał mu berło. Kłamca usiadł na tronie, sam nie wierzył w to co się dzieje, nie wiedział dlaczego były Wszechojciec podpisał akt abdykacji. Brunet miał wrażenie, że to tylko przepiękny sen i zaraz obudzi się w celi. Ale tak się nie stało.
- W świetle prawa i obyczajów Asgardu oto wasz nowy Król. – Po raz drugi mury pałacu odbijały echo krzyków tłumu : Niech żyje Król! Niech żyje Król!  Niech żyje Król!…

Ta dem*– Zabrać ich
La den kaldeste av stjernene belyse sti**– niech najzimniejsza z gwiazd oświetla ci drogę
Du også***- Tobie również




sobota, 4 października 2014

Przepiękny sen

https://www.youtube.com/watch?v=NVt5yhZSvbc (zakochałam się w tej piosence *.*)
Widzicie ten przepiękny szablon? Na pewno widzicie. Szablon zrobiła dla mnie Kushina <3 za co bardzo jej dziękuję.  Szczerze nie jestem pewna czy to opowiadanie wyszło. Nie jestem pewna,bardzo proszę o komentarze :D 
_______________________

- Wybacz, bracie....

****** Loki siedział w oknie najwyższej wieży zamku, słońce powoli wschodziło. Kłamca obserwował jak królestwo budzi się do życia. Dziś na ulicach było cicho. Nie słychać było gwaru i radosnej muzyki. Nawet na rynku, wszyscy zachowywali się spokojnie. Na Wieczne Królestwo spłynęła żałoba. Tej nocy Królowa Frigg zmarła przy porodzie. Loki westchną cicho, kiedy dotarła do niego ta wieść miał ochotę zetrzeć w proch wszystko co było na około. Skończyło się na tym, że wypłakiwał się w ramię Thora, z którym wcześniej stoczył walkę niszcząc przy okazji parę posągów. Teraz było już lepiej, chociaż wciąż nie mógł uwierzyć, że Frigg, tak zdolna czarodziejka, tak odważna i wytrzymała kobieta, zmarła przy czymś tak błahym jak poród. No i był jeszcze Silfur. Kolejny przyrodni brat. Loki nawet na niego nie spojrzał. Nie za bardzo wiedział dlaczego. Bądź co bądź to że Frigg umarła nie było winą tego niemowlaka. Chociaż w pierwszej chwili właśnie takie odczucia towarzyszyły Kłamcy.
 Ktoś zaczął łomotać do drzwi.
- Loki!!! Otwórz, proszę. Nie możesz się ciągle zamykać!!! - Drewniane drzwi lekko przytłumiały krzyki Thora. Brunet westchną cicho
- Mówiłeś, żebym nie zamykał się w swoich komnatach. Nie zamknąłem się w nich.
- Loki! - w głosie gromowładnego słychać było narastającą irytację - Dobrze wiesz o co mi chodzi. Otwórz. - Kłamca pokręcił głową, "åpen" szepnął, zamek w drzwiach zatrzeszczał i po chwili Thor był już w środku.
- Bracie proszę. Nie zamykaj się. Mamy brata. Jeśli to nie jest w stanie przekonać cię żeby wyjść. To zważ na to, że matka nie chciałaby... - gromowładny przerwał widząc wściekłe spojrzenie szmaragdowych oczu. Brunet zszedł z parapetu i staną kilka centymetrów przed bratem. Po jego policzku spłynęła  łza.
- Nie możesz być pewien czego Ona by pragnęła. - wyszeptał i wyminął Thora. Nie wiedział gdzie dokładnie chce iść. Chciał być sam. Z dala od irytującego brata, a może nie, może chciał żeby ktoś się nim zajął, pocieszył, sam już nie wiedział. Był zagubiony. Wszystko wydawało się zamglone, oddalone. Ciemność spowijała wszystko wokół. Frigga zawsze była dla niego światłem. Pokazywała drogę. Dawała nadzieję. Teraz światło zgasło, a nadzieja prysła.

***** Kłamca stał na jednym z pałacowych balkonów. Nie miał odwagi stanąć, że wszystkimi. Po policzkach płynęły mu łzy. Patrzył jak strzała przeszywa nieboskłon, aby po chwili wbić się w dno łodzi i podpalić ją. Loki bardzo chciał pożegnać jakoś Frigg, pokazać wszystkim... właściwie co? Sam nie wiedział. Chciał uczynić tą ceremonię niezwykłą i niezapomniana. Zielonooki obserwował jak lampiony, świecąc jasno błękitnym światłem, wznoszą się do góry. Uśmiechną się smutno i szepną parę słów po staro nordycku. Lampiony na niebie zamigotały, a kolor ich światła zmienił się na zielony. Wszyscy zaczęli się obracać i patrzeć po sobie. Tylko jedna osoba wzniosła głowę do góry i spojrzał wprost na Lokiego. Był to nie kto inny jak - Odyn. Ich spojrzenia spotkały się na chwilę. Brunet odwrócił się i "uciekł" wgłąb pałacu. Przechodząc obok komnat Frigg usłyszał płacz dziecka. Pchną drzwi i wszedł do środka. W kołysce leżało niemowlę. Kłamca skrzywił się lekko, przekrzywił głowę i  przyjrzał się dziecku. Oczy koloru czystego srebra - zapewne oczom właśnie zawdzięczało imię. Silfur. Nagle na usta dziecka wpłyną uśmiech, zaczęło się śmiać.
- I co się cieszysz!? - warkną Loki.
- To niczyja wina, a na pewno nie jego. - Do komnaty wszedł Odyn. Zielonooki odwrócił się gwałtownie, na widok Wszechojca zmrużył oczy
- Zdaję sobie z tego sprawę - mrukną.
- To dobrze - Król oparł się o kołyskę - jest magiem - Kłamca uniósł lekko brwi
- To było do przewidzenia - szepną i skierował się do wyjścia

****** Silfur wyrósł na przystojnego, wysokiego młodzieńca o niemal białych włosach i przepięknych srebrzystych oczach. Te srebrne oczy towarzyszyły Kłamcy od kiedy Silfur nauczył się chodzić. Jak na złość nigdy nie chciały się odczepić. Lokiego najpierw to irytowało, ale kiedy chłopak podrósł stał się nawet ciekawy towarzyszem rozmów. Szczególnie, że był magiem. Po za tym Silfur był też sprytnym manipulatorem. Nikt nie potrafił mu niczego odmówić, wystarczyło jedno spojrzenie tych srebrzystych oczu. Kłamca obawiał się, że kiedy chłopak dowie się, że nie do końca są braćmi to odwróci się od niego. Ale kiedy postanowił mu to uświadomić, Silfur pokręcił głową i oznajmił, że nieważne bez względu na wszystko są braćmi i nic nigdy tego nie zmieni. Co prawda Thor mówił to samo, ale brunet chował do niego zbyt wiele urazy żeby tak po prostu mu uwierzyć i zapomnieć.
Chyba tylko dzięki Silfurowi Kłamca nie oszalał. Zdarzały się takie dni kiedy Loki zamykał się w komnatach, potrafił tam siedzieć przez kilka dni. Nikt nie był wstanie go stamtąd wyciągnąć, do czasu... do czasu kiedy najmłodszy z książąt nauczył się podstawowego zaklęcia przenikania. Nawet najbardziej obrazowe groźby nie zdołały przekonać srebrnookiego aby przestał naruszać przestrzeń osobistą Kłamcy.

******
Mijały lata, a Kłamca coraz gorzej sobie radził. Nie potrafił już tak dobrze panować nad emocjami. Tak naprawdę nikt oprócz Silfura tego nie wiedział. Loki nie był zbyt rozmowny, szczególnie jeśli chodziło o mówienie o sobie. Nawet srebronooki miał trudności żeby wyciągnąć od niego co się dzieje. Potem...potem było tylko gorzej. Można było myśleć, że kłamca zatracił umiejętność odróżniania dobra i zła, ale to nie była prawda. Loki bardzo dobrze wiedział co robi i jakie będą tego konsekwencje. Nie wiedział dlaczego to robi. Był bogiem chaosu i zniszczenia. Bardzo długo oddalał od siebie ten przydomek. Frigg mu w tym pomagała, pokazywała że to zła droga. Jednak kiedy ona odeszła Kłamca nie mógł już opierać się ciemności. Pragnął chaosu i zniszczenia. Takie przeznaczenie plotły mu Norny, nie mógł tego zmienić , a może nie potrafił? Ale w końcu stoczył się. Nie było już światła, które pokazałoby mu inną drogę. Kiedy spadł z Bifrostu poznał stworzenia bezwzględne i złe. Ogarną go mrok. W Asgardzie miał Silfura tutaj była tylko strach i ciemności. Loki stał się maszyną do siania chaosu. Niszczył wszystko na swojej drodze. Stał się kimś kim można było łatwo manipulować. Dostrzegł to Thanos, wskazał Kłamcy cel i dostarczył środków. Midgard. Nowy  Jork zamienił się w istne piekło. Avengersi walczyli dzielnie, ale pojawiali się następni przeciwnicy. Thor wiele razy próbował nawiązać kontakt z Lokim. Nie udało się, brunet nic nie pamiętał, miał tylko jeden cel nic innego się nie liczyło, nic nie mogło go zatrzymać. 
****
Zielonooki upadł z impetem na dach Stark Tower. 
- Loki, proszę cię... - z ust Kłamcy wydobył się śmiech godny psychopaty. Podniósł się z ziemi. Jego oczy nie miały źrenic całe świeciły zielenią. 
- Nie zdołasz mnie pokonać synu Odyn nie zatrzymasz mnie, nic nie zdoła mnie zatrzymać. Nagle coś odrzuciło ich obu do tyłu. powietrze zafalowała kolorami. Na środku stał Silfur. Chłopak rozejrzał się dookoła. W jego stronę poleciał impuls magiczny wysłany przez Lokiego. Srebrnooki szybko przteleportował się przed Kłamcę i złapał go za nadgarstki. 
- Loki...pamiętasz mnie? - brunet przechylił lekko głowę, przyglądał się przez chwilę Silfurowi. Oczy Lokiego zaczęły wracać do normalności. Brunet popatrzył się na brata, potem rozejrzał się dookoła. w jego oczach widać było przerażenie. Kiedy Silfur go puścił, Kłamca podszedł do krawędzi wieży. Po policzkach płynęły mu łzy. 
- Co ja zrobiłem... - wyszeptał
- Nie byłeś sobą, Loki. Wracajmy do Asgardu, proszę... - Kłamca odwrócił się Silfura i pokręcił głową.
- Nie, ja... ja to znów zrobię. To już nie zależy ode mnie. Nie mogę nic na to poradzić - jego oczy znów lekko pokryły się zieloną mgiełką. - nie mogę nic zrobić - powtórzył szeptem i spojrzał w dól na ulicę. "Możesz" podpowiedziała mu podświadomość. Brunet zacisną oczy i spojrzał na Thora, zrozumieli się bez słów. Obaj wiedzieli że nie da się tego rozwiązać. Gromowładny pokręcił głową, Kłamca przeniósł wzrok na Silfura. 
- Wybacz, bracie. - powiedział i zrobił krok do tyłu. Spadał. Zdążył już tylko usłyszeć krzyk dwóch braci. Poczuł uderzenie w bruk , przed oczami miał już tylko mrok. 
*****
Silfur wpadł do komnat Odyna.
- Ojcze widziałeś może Lokiego? - Wszechojciec otaksował syna spojrzeniem pełnym dezaprobaty
- Po pierwsze Silfurze powinieneś zapukać - powiedział spokojnie. Młody książę wywrócił w odpowiedzi oczami.- Po drugie... nie, nie wiedziałem go dzisiaj. Zapytaj Heimdalla, może on... - wypowiedź przewało mu pukanie do drzwi. Po chwili w drzwiach stał Gran - medyk nadworny, ale również mag i przyjaciel Lokiego.
- Panie - skłonił się Gran. Zanim Wszechojciec zdążył odpowiedzieć, odezwał się Silfur
- Gran? Wiesz może gdzie jest mój brat? - medyk odwrócił się gwałtownie i zmrużył oczy
- Który? - książę uśmiechną się lekko
- Thora raczej łatwo znaleźć.
- Cóż kiedy ostatnio go wiedziałem to usiłowałem go przekonać żeby nie zamykał się w komnacie, ale sam wiesz że on mnie nie słucha. - Silfur westchną ciężko i po chwili rozpłyną się w powietrzu
 Pojawił się na środku komnaty Lokiego.
Kłamca leżał na podłodze przy oknie wpatrzony w sufit. Kiedy spostrzegł białowłosego, westchną cicho
- Czy wszyscy uparli się dziś, żeby mnie prześladować? - młody książę staną nad nim
- Nikt cię nie prześladuje. Wstawaj, nie będziesz tak leżeć cały dzień. - Loki wydał z siebie niezadowolony pomruk
- A chcesz się założyć? - Kłamca poczuł jak coś w niego uderza. Miał wrażenie, że jak zaraz nie wstanie to się udusi. Podniósł się do siadu, zmrużył oczy widząc triumfalny uśmiech Silfura. - Widzę, że nauczyłeś się nowego zaklęcia - wycharczał.
- Owszem. Jak widać jest bardzo przyda... - nie dokończył. Wylądował na przeciwległe ścianie. Kłamca tarzał się na podłodze ze śmiechu.
- Szkoda, że nie widzisz swojej miny. - Loki wstał i podał Silfurowi rękę, ale ten rzucił się na niego i obaj przewrócili się na łóżko. Kłamca skończył pokonany.
- Czy tak nie jest lepiej? - usłyszał nad sobą głos Silfura. Zielonooki uśmiechną się lekko i przytulił brata.
- Wygrałeś - szepną.
*********
Silfur obudził się ze łzami w oczach. To był piękny sen. 
________________________
TA- DA!!!! :D 

czwartek, 11 września 2014

Nie taki diabeł straszny, jak go malują

Ta- Da!!! Oto nowe opowiadanie ;D wszystkie opinie z jakimi się spotkałam na temat Laufeya są takie, że był złym ojcem, że jest potworem itp. itd. Ja mam na ten temat inną teorie poznacie ją w tym opowiadaniu ;D co jeszcze ach.. przepraszam, że tak długo naprawdę bardzo przepraszam :O Nie przedłużając zapraszam do czytania:
Rox
PS. proszę o komentarze ;D


Nie taki diabeł straszny, jak go malują 


- Naprawdę nie słyszałeś tej historii, Książę?
- W Asgardzie bardzo rzadko opowiada się o Jotunheimie, Indgrinie. - Loki przysuną się do Jotuna
- Loki!!! - rozległ się oburzony głos Thora.
- Daj mi spokój Młotku. - Kłamca znów przeniósł swój wzrok na Indgrina. - Opowiesz mi?
- Tak. Czemu nie. I tak siedzimy lochach. To stara opowieść, bardzo znana choć rzadko opowiadana ze względu na obecnie nam panującego Króla Laufeya.
- Dlaczego??
- Laufey stylizuję się na kogoś bez słabości bez uczuć, a ta historia dowodzi czegoś innego.widzisz Książę kiedy Laufey przeją tron był jeszcze bardzo młody. Nikt nie wierzył w to że może być dobrym królem. Mimo to udało mu się przywrócić w królestwie porządek. Ale zawsze znajdą się osoby które doszukują się skandali i potknięć. Kiedy młody Król pojechał w ramach misji pokojowej do Muspellheimu. Na swoje nieszczęście zakochał się w jednej z dam dworu. Kiedy pewne osoby dowiedziały się o tym zaczęły mu grozić a nawet szantażować. Laufey jednak nic sobie z tego nie zrobił, zabrał Muspellkę do Jotunheimu i ożenił się z nią na złość wszystkim. Był bardzo dobrym i sprawiedliwym Królem. Na kilka miesięcy przed wielką bitwą z Asgardem żona dała mu syna. Pamiętam tamte czasy tak jakby to było wczoraj. Król był zachwycony, wiedział że dziecko będzie potężnym magiem ze względu na matkę. Jotunom nigdy nie udało okiełznać tej niezwykłej siły. Niestety potem przyszła wojna Laufey ukrył syna w świątyni licząc że Odyn nie ośmieli się jej zbezcześcić. Nie udało się: stracił żonę, źródło mocy i dziedzica. To ostatnie było dla niego największym ciosem. Od tego czasu nie był już tą samą osobą. Cały jego świat zawalił się. -
 W lochu zapadła cisza. Loki patrzył na Jotuna z szeroko otwartymi oczami. Miał mętlik w głowie. Zawsze myślał, że Laufey zostawił go dlatego że był zbyt słaby. Nie nieprawda Odyn mu to wmawiał. Stary sprytny lis. Okłamać Kłamcę - dobre sobie. Ten jednooki starzec wiedział, że Loki jako jedyny miał prawo do tronu Jotunheimu nie chciał pozwolić żeby Kłamca został Królem. To by było zbyt niebezpieczne dla Asgardu.
To otwiera nowe możliwości. Wystarczyło się ujawnić.
- Loki...- usłyszał za sobą szept Thora. W oczach blondyna widać było niepokój - Nie rób nic głupiego.
- Nie wiem o czym mówisz Thorze. Indgrinie powiedz dlaczego znalazłeś się w lochach?
- Jestem złodziejem, Książę. Po za tym pomogłem wam, to wystarczy aby mnie zabić. - roześmiał się olbrzym - ale nie płaczę nad swoim losem. Zasłużyłem na to i tak zostało mi niewiele życia. - Loki przygryzł wargę.  Opowieść tego Jotuna pokazywała nowe możliwości.
- Czym jest szkatuła? - rozległ się głos Thora wyrwał Kłamcę z rozmyślań. Indgrin uśmiechną się pobłażliwie.
- Szkatuła to potężne źródło mocy. Zapewniała tej krainie dobrobyt. Nawet nie wiesz jak bardzo piękna potrafi być ta kraina.
- Nie wyobrażam sobie tego. - mruknął blondyn i spojrzał na brata. Loki siedział oparty o ścianę. Jego oczy były zamglone. Thor bał się o zielonookiego. Bał się, że zrobi coś głupiego.
 Nagle rozległ się hałas. Szczęk mieczy. Krzyki wojowników.
- Asgardczycy - wyszeptał Loki. Miał rację po chwili Fandral z impetem otworzył drzwi celi i kilka godzin później dwaj książęta siedzieli już w skrzydle szpitalnym, w Asgardzie. Kłamca nadal nieobecny. Oboje byli trochę poobijani ale nic poważniejszego im się nie stało.


Loki nie mógł znieść tego, że to Thor ma objąć tron. Jak na złość w pałacu nie mówiono i niczym inny. Cięgle ktoś ogłaszał mu tą jakże "cudowną" nowinę. Miał dość, nigdy nie zapomniał historii którą opowiedział mu kiedyś Indgrin. Chyba czas na wycieczkę krajoznawczą.

Kłamca podszedł przed tron Laufeya
- Bądź pozdrowiony Królu Mroźnej Krainy. - odezwał się. w jego głosie  nie słychać było nawet cienia ironii.
- Cóż za niecodzienne powitanie. Nie myśl asgardczyku że uratuje cię ono przed śmiercią. Po co tu przyszedłeś. - szkarłatne oczy olbrzyma błyszczały nienawiścią.
- Właściwie chciałem ci coś pokazać. - Kłamca skrzywił się lekko po czym podszedł do jednej z lodowych kolumn. Kiedy położył na niej rękę jego skóra zaczęła przybierać błękitny odcień. Loki przymkną oczy i pozwolił swojej prawdziwej naturze wyjść na wierzch. Kiedy je otworzy kilka centymetrów od siebie napotkał zaciekawione spojrzenie Laufeya.
- Kim jesteś? - zapytał władca obchodząc powoli Kłamcę.
- Przecież wiesz. - mrukną Loki - po co pytasz? - Olbrzym stanął przed synem.
- Dlaczego teraz? - na usta bruneta wpłyną złośliwy uśmieszek
- Cóż... powiedzmy, że znudziło mi się siedzenie w Asgardzie, a teraz jeszcze wszyscy trąbią o koronacji Thora. Żałosne. - Laufey roześmiał się.
- Jak widzę niezwykle cię to drażni. Co powiesz na to żeby o twojej koronacji również zaczęło być głośno. - Król napotkał zdziwione spojrzenie Lokiego. - Widzisz jestem już stary. Polityka zaczęła mnie nużyć. Dotychczas nie miałem nikogo na kogo mógłbym zrzucić obowiązki. Pytanie tylko : czy chcesz władzy? - oczy Lokiego zaiskrzyły się niebezpiecznie . A na usta wpłyną złowieszczy uśmiech. Wyglądał jak wilk szykujący się do skoku na swoją ofiarę.
- A kto by nie chciał? - wyszeptał Kłamca.
:::::::;:::::::
- Ja Laufey, prawowity Król Jotunheimu. Będąc w pełni świadomym tego co robię zdaję władzę nad krajem, mojemu  pierworodnemu synowi Nathairze* - Loki stojący przed tronem zmrużył oczy. Nathair znaczy "wąż". Kłamca był tyko ciekaw czy to jego prawdziwe imię czy Laufey wymyślił je na prędce. Ceremonia koronacji Jotunheimie bardzo różniła się od Asgardzkiej. Była to przysięga krwi. Od zarania dziejów wszyscy władcy Mroźnej Krainy przysięgali na własne życie, że nigdy nie zrobią niczego co mogłoby zaszkodzić krajowi.Przysięga krwi była jedną z najbardziej honorowych przysiąg. Tych którzy ją złamali nie ma już dawno na tym świecie. Loki czy też Nathair, bo raczej tym imieniem powinien się teraz posługiwać, ukląkł przy Świętym Kamieniu, i nacią lodowym sztyletem wierzch dłoni. Kilka kropel poleciało na kamień
- Ja Nathair Laufeyson, klnę się na moje życie i na krew moich przodków, że za mojego panowanie nigdy  nie będę działał na szkodę Królestwa. Zobowiązuje się do przestrzegania prawa i godnego reprezentowania Jotunheimu we wszystkich dziewięciu światach. - kiedy skończył krople krwi, które spadły na kamieni wsiąknęły w niego jak w gąbkę, a na jego powierzchni pojawił się wąż. Poczuł lekkie pieczeni na dłoni. Zatamował upływ krwi magią, ale rana zostanie na zawsze. Miała być przypomnieniem. Kłamca wstał, na jego głowie zaczęła ukazywać się korona z lodu.
- Niech żyje król!!! - rozległy się krzyki. Szkarłatne oczy Nathaira rozbłysły, a na ustach zawitał szeroki uśmiech.

Thor siedział na tronie. Był zdenerwowany. Od co najmniej pięciu dni nigdzie nie wiedział Lokiego. Kłamca nie zjawił się ani na koronacji, ani na uczcie. A do tego do nowego Wszechojca przybył poseł z Jotunheimu i wręczył list, z którego wynikało, że Laufey zdaje władzę.  Gromowładny ukrył twarz w dłoniach. Nigdy nie zdawał sobie sprawy jak ciężko jest być królem. Do sali tronowej wszedł Odyn
- Coś cie trapi synu?
- Od kilku dni nigdzie nie widać Lokiego, Jotunheim ma nowego władcę. Alfheim chcę pokoju, Muspell grozi wojną jeśli przyjmiemy ofertę Alfheimu. z kolei wiem, że jeśli nie przyjmiemy to grozi nam wojna ze strony Alfheimu i jeszcze zbliża się Rada Królestw  - Odyn spojrzał na Thora z uśmiechem
- Będę odpowiadał po kolei. Dobrze wiesz że Loki czasami znika podąsa się trochę i wróci. Co do Jotunheimu nie sądzę aby było się czy martwić może nawet z tym drugim królem będzie się można dogada. Przyjmij ofertę Alfheimu, Muspellheim blefuje nie ośmielą się nam wypowiedzieć wojny chcą wykorzystać to że niedawno byłeś koronowany i nie znasz jeszcze ich możliwości. Rada Królestw... taak to wyzwanie, ale myślę że sobie poradzisz. Po za tym będę w niej uczestniczyć. Każdy nowy król na pierwszej swojej radzie jest tam ze starym
- Czyli Laufey też będzie? - jękną Thor
- Tak zapewne tak. Miejmy tylko nadzieję, że nowemu królowi Asgard bardziej przypadnie do gustu.
(tydzień później)

Przy wielkim złotym stole było ustawione osiem krzeseł. Światów było co prawda dziewięć, ale Nilfheim nie brał udziału w radzie. Kiedyś krzeseł było tylko siedem. Dopiero nie dawno ustanowiono, że w skład rady będzie wchodzić również Midgard. Jego przedstawicielem będzie nie kto inny jak Nicholas Fury. Czym jest Rada Królestw? Kilka razy do roku najczęściej dwa lub trzy zwołuję się takową radę. Założenie było takie, że mają być na niej obecni wszyscy królowie bądź królowe dziewięciu światów. Rada zawsze odbywała się w Asgardzie. Wszystko było już przygotowane. Zostało tylko kilka minut do rozpoczęcia, a jeszcze nie wszyscy się zjawili. Mówiąc nie wszyscy mamy tu na myśli króla Jotunheimu. Thor liczył w duchu że się nie zjawi. Nagle w drzwiach pojawił się Jotun. Przezroczysta lodowa korona iskrzyła się światłem odbitym od złotych ścian. Z pośród kruczoczarnych włosów wystawały rogi zawinięte do tyłu. Miał na sobie śnieżnobiałą pelerynę z niedźwiedziego futra, a wokół bioder spięty był ciemno zielony materiał sięgający do kolan. Król, bo bez wątpienia był to on, otaksował zebranych spojrzeniem. Najgorsze było to że Thor znał to spojrzenie. Zimne, nieprzeniknione. Patrzące na wszystkich z wyższością. Od razu skierował się do krzesła które zostało wolne.
- Mam nadzieję, że się nie spóźniłem. - odezwał się głosem całkowicie wypranym z emocji - miałem kilka spraw do załatwienia. Jestem Nathair Laufeyson nowy Król Jotunheimu.
 Thor był przerażony, a może zdziwiony. Kiedy przyzwyczaił się do tego, że Loki był królem zaczęła go szokować inna rzecz. Kłamca z niebywałą lekkością i pewnością siebie odpowiadał na wszystkie pytania królów. Kiedy Thor męczył się jak tu dobrać słowa żeby nikogo nie urazić, Loki wyglądał tak jakby świetnie się bawił. Cóż... brunet zawsze był lepszy w zagrywkach słownych i w polityce. Gromowładny spojrzał na ojca, w jego oczach widać było wściekłość. Jeden z Królów najwidoczniej to zauważył
- Czy coś się stało?- padło pytanie wszyscy spojrzeli w stronę Odyna. Ten wyprostował się
- Nic takiego - wysyczał były Król. Nathair uważnie obserwował wszystko z drwiącym uśmiechem. Dawno nie wiedział wściekłego Odyna, a był to naprawdę cudowny widok.
 Rada skończyła się o zachodzie słońca. Wszyscy królowie stali w sali i rozmawiali między sobą jeszcze, ale niektórzy opuścili już Asgard. Kłamca szedł już Bifrostem, nie miał ochoty siedzieć tu dłużej niż musiał.
- Loki, bracie poczekaj. - Kłamca odwrócił się i napotkał spojrzenie błękitnych oczu Thora - Nie jesteśmy braćmi Wszechojcze. Po pierwsze nazywam się : Nathair. Po drugie :jeśli kiedykolwiek łączyła nas więź na tyle silna aby nazwać ją braterską, to już jej nie ma. Jestem Władcą Jotunheimu i żądam abyś zwracał się do mnie z należytym szacunkiem. Między nami nie ma ani nigdy nie będzie więzi, jakiejkolwiek. - Thor chciał się wtrącić, dodać jakieś "ale". Kłamca uciszył go gestem - Od tej chwili nasz stosunki będą czysto formalne. Do zobaczenia Wszechojcze.

środa, 3 września 2014

Notka Organizacyjna

Hejka, piszę opowiadanie i piszę, ale jakoś nie mogę wymyślić zakończenia. Postaram się skończyć je, ale chyba wen mnie opuścił. Może jest u was??? xD Obecnie mam fazę na Harrego Pottera (patrz: Drarry, Lucjusz, Draco, Sev, no i zaczęłam łączyć Lokiego i Thora z Hogwartem itd. i nawet zaczęłam o tym pisać, ale opowiadanie też stanęło... jakby co to zainteresowani??? ). Noo co jeszcze?? hmm... jakby ktoś chciał się ze mną skontaktować, a może chcecie napisać razem jakieś opowiadanie albo mi pomóc?? ;D Piszcie na cichesia33@gmail.com,
Rox ;)

niedziela, 24 sierpnia 2014

Noc

Witam!!! Znów jestem chora, ech... chyba ktoś mnie tam na górze nie lubi. Napisałam coś ;D jest krótkie, ale mam nadzieje, że wam się spodoba. Mam nadzieje że mnie nie zabijecie, bo jest to lekko smutne. *nie bijcie*. Nie przedłużając zapraszam do czytania:

Noc. Cudowna pora. Jedyna tak cicha, tak niemożliwie piękna. Wręcz idealna. Ostatnia. Niestety ostatnia. Jutro już nie będzie nic. Tylko : tłum, wyrok, kat, cios toporem w plecy, śmierć. Co dalej? Tego chyba nikt nie wie. Nawet sam Odyn, choć ogłasza siebie wszechwiedzącym. Nawet on nie może wiedzieć co będzie potem. Jeżeli jakieś potem istnieje. Ostatnia noc. Tak piękna, nieprzenikniona i cicha. Przerażenie, strach, rozpacz nienawiść, niepewność, wściekłość. Uczucia. Po co komu uczucia? Tylko przeszkadzają. Utrudniają racjonalne myślenie. Nic dobrego z nich nie wynika. To demony. Demony które karmimy i pielęgnujemy w sobie. A one, te niewdzięczne psy, atakują w najmniej spodziewanym momencie. Na koniec zostaje tylko wrak doszczętnie wyniszczony, zmieszany z błotem, poniżony. Przez demony, które sam stworzył. Przez te niewdzięczne psy. Strach... strach pcha do rzeczy, których nikt by się po sobie nie spodziewał. Rzeczy, za które trzeba ponieść konsekwencje. Poważne konsekwencje. Wszystko spowija mrok. Jest zimno, bardzo zimno, ciemno, bardzo ciemno i cicho, o tak bardzo cicho.
 Ciszę przerywało tylko ciche łkanie byłego księcia Asgardu. Niegdyś dumnego, samozwańczego i pewnego siebie.. Teraz zrozpaczonego i bezsilnego. Wiedział, że już nikt nie może mu pomóc. Nikt go nie usłyszy. Jest sam i właśnie ta świadomość przerażała go najbardziej. Był sam. Pozostawiony bez możliwości ucieczki, wysłany prosto w szpony okrutnej śmierci.


niedziela, 3 sierpnia 2014

A dziś coś nieco innego...

Więc tak : jestem chora na anginę i trochę mi odbija od siedzenia w domu. I napisałam coś, nie jest to opowiadanie jest to hmm... wiersz. Oczywiście związany z naszym Kłamcą. Szczerze sama nie wiem co myśleć o tym moim wytworze mam nadzieje że go ocenicie liczę na konstruktywną krytykę ;D Nie przedłużając:



Zieleń kolorem nadziei,
Czerń inteligencji,
Złoto obietnicy.

Zieleń to nadzieja, to kolor natury,
Czerń inteligencja, chęć władzy, trwałości,
Złoto obietnica, że na lepsze się zmieni.

Zieleń jest harmonią, równowagą, podporą,
Czerń to chaos, nieustanna zmiana,
Złoto jest dumne i rzadko wybacza.

Zieleń, Czerń i Złoto dziwni trzej kompani,
Nadzieja, Chaos i Duma w jednej osobie zebrani.
__________________________
Tak więc no. Tak to wygląda. Tak jak już mówiłam liczę na krytykę. I hm... nie wiem kiedy wstawię jakieś opowiadanie, wszystkie się piszą żadnego nie mogę dokończyć. To chyba tyle a nie jeszcze nie. Widzicie jest jedna sprawa nie mam pomysłu na tytuł tego utworu jeżeli wy będziecie mieli pomysły piszcie w komentarzu. Tytuł który mi się najbardziej spodoba zostanie dodany (jeśli sobie tego zażyczycie będzie pod nim napisane czyjego był autorstwa).
Rox